Mech na słomianym dachu

życie na wsi we wspomnieniach sielskich (nie)anielskich

niedziela, 29 grudnia 2013
Ed Blues z Oruni

Jest na obrzeżach Gdańska taka łódź.
Łódź wypełniona jest muzyką, gdzie na banderach królują Rolling Stonesi, a na burtach ciągną oko John Lee Hooker, Bo Diddley i Jimmy Reed. Łódź nie żegluje po wodzie, przybiła na stałe na pewnej działce, a dokładniej pewien człowiek zbudował ją ze zwykłej altanki i w zgodzie z przyrodą zacumował dookoła drzewa. Dookoła jak najbardziej dosłownie. Człowiek zaczarowany. Muzyką. Nazywają go Ed Blues.
I wymiślił sobie Ed Blues, że swą pasją zarazi całą dzielnicę. Rok 2013 to idealna okazja, bo to 50-lecie i Rolling Stonesów i bluesa w naszym kraju.
Micka Jaggera raczej nie przywlecze za kudły, lecz zaprosi zespół i urządzi w dzielnicy imprezę. A dla najbliższych przyjaciół i znajomych, a także paru ważnych osobistości lokalnych- najpierw specjalny koncert kameralny w jego działkowej łodzi. Niech ludzie popatrzą, że to ma sens, że w przyszłym roku warto zorganizować cały festiwal. Popłynąć na fali bluesa i rocka. Co z tego, że dzielnica latających noży, skoro tu też są ludzie ceniący muzykę. A muzyka łagodzi obyczaje.
I zagarali. Trzech chłopaków z Rooftop Party.
I grali, choć lał się na nich deszcz. Grali, bo widzieli wpatrzone w siebie oczy, zasłuchane twarze.
Bez nagłośnień, bez łoskotu basów w żołądku, muzyka płynęła prosto… tam gdzieś do wnętrza.
Trafiłam tam przypadkiem, znajomy fotograf dostał zaproszenie i zabrał mnie w jego ramach jako asystentkę. Rolling Stonesi to już nie bardzo moje pokolenie, ale skusiła mnie formuła, ta kameralność, ten brak „hałasu”. I zasłuchałam się całą sobą, a w miarę słuchania rosło uznanie dla pasji Eda, dla tego, co stworzył tam na działce i co planuje jeszcze.
Swojskie, pyszne winko, barwne sałatki i tartaletki, do spółki ze swojskim smalczkiem i ogórasami w wielkim słoju dopełniały rozkoszy zmysłowych. Do tego stopnia, że gdy muzycy zechcieli się posilić przed koncertem na tej drugiej- dużej scenie, talerze były niemal wymiecione, a co gorsza, zabrakło chleba i pozostało im nurzać ogórki bezpośrednio w smalczyku.