Portret Edmunda Bluesem malowany

Agata Kucharska

Gdańsk, 20.01.2015 r.

Edmund Sumisławski człowiek, który czuje bluesa.
To postać nietuzinkowa, mimo swojej drobnej, jednakże bardzo wysportowanej sylwetki, zwróci uwagę każdego i każemu zawróci w głowie… bluesem.
Przebywanie w jego towarzystwie skutkuje zarażeniem: pasją do muzyki, chęcią do życia i energią do działania. Ale kto z nas nie chciałby na to chorować? To przecież sama przyjemność przebywać w jego towarzystwie, przełamywać stereotypy razem z nim dzięki niemu. Taki właśnie jest – skromny, a góry przenosi, sprowadza wielkie bluesowe bandy na gdańską Orunię, biega w maratonach. Dobry człowiek, któremu w duszy gra „Blues wczoraj i dziś”…

Dziękuję Ci Mr. Ed Blues
Agata Kucharska
Dyrektor Biura Karier
Wyższa Szkoła Bankowa w Gdańsku

Janusz Dworak

Edmund; to przykład człowieka żyjącego z pasją. Jeździ do pracy na rowerze, biega na długie dystanse, stara się z dorastającym synem spędzać jak najwięcej czasu, organizuje przeróżne przedsięwzięcia praktyczne – pracując przy tym zawodowo. Ponadto szybko zyskuje szacunek otoczenia i aprobatę dla swojego postępowania, czego wyrazem jest nagroda przyznana mu przez przełożonych w 2014r. Chętnie czytam pożyczone od niego książki oraz dyskutuję na temat tego co zaciekawiło go w moich. Bardzo go cenię nie tylko za wiedzę, którą posiada w dziedzinie zdrowego odżywiania, ale za konsekwencję z jaką wprowadza ją w codziennie życie.

dr Janusz Dworak
wykładowca WSB w Gdańsku

Mirosław Judkowiak

WOLNOŚC, RÓWNOŚĆ, BRATERSTWO! Czy te 3 ważne wartości może reprezentować jeden człowiek?
Tak , oczywiście! Jest nim Edek Sumisławski. Bo, jak się go widzi każdego ranka biegającego w słuchawkach, to od razu ten obraz przywodzi nam myśl wizerunek wolnego ptaka w locie ! I gdy podejdziesz do niego i zapytasz , jak ci dorównać , powie biegaj ze mną bracie! A więc 3 w jednym! A u źródła takiego stanu rzeczy leży oczywiście muzyka. A jaki rodzaj muzyki czyni człowieka wolnym? Oczywiście BLUES!
Edek już w czasach swej licealnej młodości wykazywał ciągoty do idei wolnościowych, gdy jak wszyscy zasiadał przy nocnych audycjach radia Luxemburg. Ale nie w głowie mu były analizy cytatów programów Radia Wolnej Europa, on mierzył wyżej. AMERYKA. To tam narodził się blues, muzyka duszy. Muzyka, która jest matką i ojcem wszelkich późniejszych nurtów. Kiedy w radiowej trójce pojawiły się audycje Marii Jurkowskiej, zrozumiał, że nie jest sam w swej pasji do mistrzów z Nowego Orleanu. Potem były winyle, długie włosy, setki prywatek. Narodziny Rolling Stones i objawienie Micka Jaggera to już nie była pasja. Tu narodziła się miłość! To szlachetne uczucie , które wiąże Edka z tym zespołem trwa do dziś. I teraz już nie tylko w jego słuchawkach , gdy tak biega dzień za dniem, rozbrzmiewa SATISFACTION, ale i tą swoistą satysfakcję rozdaje innym. Tworzy festiwale bluesowe ! Zapalił również do czynu największą szkołę bankową w trójmieście. To rektorzy tej szkoły pomagają Edkowi budować muzeum Bluesa.
Edmund Sumisławski ma już nawet swą fundację promującą szczytne idee , jakie niesie ze sobą BLUES, muzyka duszy. Wolność, równość, braterstwo – czegóż więcej współczesny ambitny człowiek winien oczekiwać od własnego życia.

Mirosław Judkowiak
reżyser

Katarzyna Tul

Oto człowiek niezwykły. Każde spotkanie z nim zostawia dziwny niepokój, nasuwa szereg myśli, które owocują nieoczekiwanie.  Zadziwia pasją, z jaką realizuje marzenia. Widać w niej wiarę w swoją sprawczość  i odwagę przełamywania stereotypów. Imponuje żelazną kondycją swego organizmu, wzbudza tym chęć rywalizacji i dorównania w forsownych treningach. Czasem prowadzi samotną walkę z najgorszym wrogiem: ludzkimi przyzwyczajeniami, wygodnictwem umysłowym, pasywnością. Sprawia, że łatwiej dostrzec niedostrzegalne.

Katarzyna Tul
Kierownik Biura Dziekana
Wyższa Szkoła Bankowa w Gdańsku

Michał Pronobis

Pan Edmund to człowiek instytucja. Oddany fan rock&rolla, wspaniały sportowiec, wytrwały działacz społecznik, nietuzinkowa osobowość. Pracuję z nim razem w WSB i jak na niego patrzę albo z nim
rozmawiam to myślę sobie, że to jakaś przebrana za człowieka istota pozaziemska, która przybyła tu, żeby zmieniać świat na lepszy i pokazać nam wszystkim, że można.
To co bardzo lubię w Edmundzie, to że często zagaduje mnie gdzieś w biurze albo przypadkiem na korytarzu i krótką rozmową potrafi oderwać mnie od codziennego wiru i zagonienia. „A słyszał Pan, Panie Michale taki czy inny kawałek, a widział Pan ten koncert, a wie Pan, że zająłem pierwsze miejsce w tym biegu, a kiedy Pan sam wystartuje…?”
Panie Edmundzie: dzięki, za to wszystko i w ogóle, że Pan JEST!

Michał Pronobis
Prodziekan Wydziału Finansów i Zarządzania
Wyższa Szkoła Bankowa w Gdańsku

Dr.Hackenbush

Edmund to prawdziwy pasjonat od najmłodszych lat wierny i oddany bezinteresownie muzyce bluesowej i pokrewnej (Rolling Stones, Animals).
Jako młody chłopak dzięki jego wiedzy poznałem brytyjskiego rythm&bluesa. Życzę mu powodzenia w realizacji tak wielkiego dzieła jakim będzie Muzeum Bluesa. Pozdrawiam

zmora (Dr.Hackenbush)

Henryk Ćwiklinski, Grzegorz Borawski

Edmund to Człowiek pasji i czynu, przepełniony pozytywną energią społecznik, który z wielkim zaangażowaniem wdraża swoje marzenia w życie. Uparcie dąży do celu i potrafi zjednać sobie ludzi, którzy pomagają mu sprostać przeciwnościom. Jest wspaniałym partnerem do rozmów o muzyce, zdrowym odżywianiu i uprawianiu sportu. Prawdziwy Człowiek renesansu!

Prof. UG, dr hab. Henryk Ćwikliński

Grzegorz Borawski
Dyrektor ds. Sprzedaży
Wyższa Szkoła Bankowa w Gdańsku

Karolina Kolankiewicz

„Przez kilka lat pracowałam z Edmundem na Uczelni i miałam to szczęście przeprowadzić z nim kilka dla mnie ważnych rozmów – o rodzinie, pasjach i wartościach. Każda uczenia ma swoje osobowości. WSB ma bez wątpienia – Pana Edmunda. Pracownik techniczny, który wybiega poza standardowe ramy. Człowiek „żyłka” w chustce na głowie, u którego w kantorku ze ścian krzyczą rockowe plakaty. Dla mnie jednak nie ta oryginalność jest najważniejsza. Edmund ma swoisty dar. Pokazuje zarówno tym młodym jak i tym trochę starszym, że wspólna pasja może tworzyć płaszczyzny porozumienia. Dzisiejszy świat ciągle nas etykietuje. Ludzie coraz częściej szukają wspólnych wrogów niż przyjaciół. Edmund daje przykład, że muzyka może łączyć pokolenia, pokazuje jak żyć dobrze i z pasją. Nie zna na wszystko odpowiedzi, ale szuka, pyta, nie ma dla niego spraw niemożliwych. Studenci mają szczęście, że Pana mają!

Karolina Kolankiewicz
Kierownik Działu Marketingu
w poprzednich latach
w Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku

Małgorzata Wilska

Zadziwia mnie energia pana Edmunda i jego determinacja w urzeczywistnianiu tego, to co zaplanował. Poznanie go jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Zawsze cieszy mnie poznawanie interesujących ludzi, wyjątkowych osobowości, osób, które wnoszą w nasze życie dobrą energię i pozytywne wibracje. Pan Edmund jest niewątpliwie jedną z takich osób. Jego obecność ma wyjątkowy wpływ na uczelnię i prawdopodobnie na każde inne miejsce,  w którym się do tej pory znalazł. Wydaje mi się, że pan Edmund daje nam przykład, który dobrze mieści się w tym co kiedyś śpiewał Muddy Waters: I love the life I live, I live the life I love.
Życzę Panu powodzenia, Panie Edku.

Małgorzata Wilska,
lektor języka angielskiego
Wyższa Szkoła Bankowa w Gdańsku

Ewa Liidtke

Kim jest Edmund Sumisławski? Ktoś bardzo mi bliski, ktoś z ukochanej rodziny. Dla mnie Edek, dla innych Jagger, Ed Blues, Edmund. Edek, chłopak z moich marzeń, ktoś, kogo duszy pragnęłam zawsze. Miałam 14 lat, gdy byłam w jego pokoju na poddaszu w Orłowie. Duży, pełen kolorowych i biało-czarnych fotosów i plakatów zespołu The Rolling Stones- miłości Edka. Równiutko poukładane płyty, porządek w każdym miejscu. Z adapteru płynie muzyka, oczywiście ukochanego zespołu. Boczna lampka, która oświetla pokój- wszystko co lubię, porządek, intymność, pasja, poczucie bezpieczeństwa i jakaś dobra energia. Wiele bym dzisiaj oddała, by móc tam wrócić. Ten pokój odzwierciedlał jego duszę. Co roku przyjeżdżał z Orłowa na rowerze, zdyszany, zmęczony stoi i patrzy mi w oczy- uśmiecha się, a ja nie mogę wypowiedzieć słowa, zwykłego słowa: zostań. Odjeżdża, ale w jego oczach widzę szczęście. Znowu gdzieś pędzi, bo zawsze gdzieś biegł, jechał, pędził, jak dziki mustang, zatrzymywał się na chwilę- patrzył na mnie. Widziałam, że jest szczęśliwy. ,,I tak czuje się człowiek, kiedy wolność ma. Z pęt wyzwala duszę- swe prawdziwe ja.” Zawsze kojarzył mi się z wolnością. I ostatni już kadr z przeszłości- smutny. Odwiedziłam go w wojsku. Nigdy nie widziałam go tak smutnego, już nie patrzył w moje oczy. Unikał mojego spojrzenia- zadrżało mi serce. W 1972 roku napisałam do niego list- odpisał pięknie, mądrze i film się skończył. Zaczęło się szare życie, trudne życie. To, co zostało we mnie- obraz człowieka z piękną duszą, poukładanego, z miłością do swojej pasji, jaką był zespół The Rolling Stones, z miłością do bluesa, otwartego na ludzi, zarażającego ich swoimi pasjami, mądrością. I ten ogień, który ma w swojej duszy niech zapala innych do działania, do życia, jak mnie zapalił do życia mimo wszystko… dziękuję mu za to.

Dawna dziewczyna z Lublina
Ewa Liidtke

Krystyna Dziworska

Edmunda Sumisławskiego  i mnie łączy bliskie pokrewieństwo, jesteśmy kuzynami.  W okresie młodości, dzięki zażyłym relacjom naszych Rodziców,  spotykaliśmy się często i przy różnych okazjach.  Pomimo upływu czasu,  wracam często, z najwyższym szacunkiem do naszych spotkań rodzinnych.  Dzisiaj wiem,  że miały one istotny wpływ na moje dorosłe życie.
Rodzina Edzia była wyjątkowa;  czworo rodzeństwa, ich dom był otwarty na ludzi i bardzo serdeczny, dostatni, a co dla mnie było szczególnie wówczas ważne,  niezwykle tolerancyjny, szanujący osobliwość każdego z domowników i gości. Dom ten był dla mnie magiczny, gdzie czułam szacunek, niezależność, radość,  troskę i bezpieczeństwo. Klimat ten tworzyli niezwykli Rodzice Edzia; Mamusia Irena i Tatuś Marian ( tak zwracały się do Nich dzieci). Ciocia Irena  często do Wujka Mariana zwracała się Tatuś, co było ciepłe i piękne. Niezwykłością  Ich było to, że okazywali sobie wzajemną miłość i szacunek. Wujek  Marian często ciepło do Cioci się uśmiechał z radością i uwielbieniem.
Edzio należał do młodszego rodzeństwa, którego młodość przypadała na burzliwe lata w kulturze, zwłaszcza muzyce,  z przełomu lat sześćdziesiątych i  siedemdziesiątych.   On wzrastał, jak wspominałam,   w niezwykłej rodzinie, w której otoczony był zrozumieniem dla Jego inności. Należał  do ówczesnej awangardy młodych ludzi, był niezależny i kultywował swój własny styl  życia.  Bywałam w Jego magicznym studium muzycznym na strychu, który ukazywał stan Jego duszy.  Rodzice dyskretnie czuwali  lecz zarazem szanowali Jego zainteresowania,  Jego niezależność i indywidualizm.  To niezwykła postawa rodziców, jak na owe burzliwe czasy, która zapewne była fundamentem Jego dorosłego życia.
Drogi Kuzynie Edmundzie,  wybacz moje osobiste refleksje.  Jestem zarazem szczęśliwa, że mogę wspomnieć ipodziękować Twoim Rodzicom za  mądrość, którą i  mi  przekazali. Wspominam Ich  często i zadaje sobie pytanie czy dostatecznie pielęgnuję  ich niezwykłość i zwykłość zarazem?

Edziu, myślę, że mamy jeszcze trochę czasu by być  jak Oni, Twoi Rodzice!

Krystyna Dziworska
Prof. zw. dr hab.
wykładowca w Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku

Agnieszka i Tadeusz

Panie Edmundzie znamy się tylko z widzenia. Niemniej chciałbym z żoną podzielić się z Panem kilkoma spostrzeżeniami. Podczas naszej bytności w parku Pan jest ciągle w biegu brak jest zatem okazji do wszczęcie jakichkolwiek pogawędek. Zauważyliśmy wraz z żoną że pan wyróżnia się spośród innych bywalców parku niespotykaną konsekwencją w realizacji założonego celu. Wszędzie Pan jako jedyny z grona biegaczy przebiega pan codziennie dziesiątki kilometrów i to bez względu na porę roku i warunki atmosferyczne. Takiej aktywności i kondycji fizycznej można tylko pozazdrościć.
Jedna z dawniejszych pisarek mawiała „aby kogoś do czegoś zapalić trzeba mieć w sobie ogień (ergopasję”. Pasja Pańska w pierwszej kolejności przejdzie z ojca na syna. Pan także nas inspiruje do naśladownictwa. Aktywność fizyczną tworzy się kultywowo poprzez w mirę możliwości codzienne spacery. Intensywność naszych poczynań uzależniona jest od okoliczności związanych z samopoczuciem i zdrowiem. Chcemy zauważyć że spacery dodatkowo pozwalają na zachwycanie się unikatowym pięknem przyrody tego miejsca. Z paru przeprowadzonych z Panem rozmów uzyskaliśmy informację że Pańskim hobby jest muzyka. Jest Pan pasjonatem a także propagatorem muzyki bluesowej. Pańskie wysiłki w organizowaniu koncertów godne są wielkiego uznania, przybliża Pan bowiem piękno tej formy muzyczne miejscowe społeczności.
Funkcjonuje nasze powszechne porzekadło „abyś żył w ciekawych czasach”. Myśl tą chcemy rozwinąć dodając „żebyś w życiu miał szczęście spotykać ciekawych ludzi”. Pana zaliczamy do tych ostatnich. Gratulujemy.

Pozdrawiają starsi Emeryci Agnieszka i Tadeusz.
Park Orunia styczeń 2015.

Polski Związek Działkowców

OPINIA DOTYCZĄCA
TWÓRCZEGO OGRODU „205”

Na obrzeżach pięknego Parku Oruńskiego wzdłuż rzeczki Oranki sprzed 60-ciu laty zaistniał ogród działkowy dziś zwany „Nad Oranią”. Jest to piękne i wyjątkowe miejsce pełne zieleni, świeżego powietrza, ciszy i zdrowego klimatu. W roku 2008 do ogródka nr 205 „przycumowała” niezwykła łódź Pana Edmunda Sumisławskiego.
Swoim zaangażowaniem i pasją do blues’a nie tylko ubogaca nasz ogród ale i tworzy nietuzinkowy klimat wokół siebie i swojej działki. Wśród kwiatów, gruszek i pietruszek jest coś oryginalnego tworzonego dłońmi i sercem. Muzyka, którą preferuje sprawia, że i rośliny lepiej się czują i rosną. Dziękujemy Panu Edmundowi za to, że jest wśród nas.

Z poważaniem,
Zarząd ROD „Nad Oranią”
R.O.D. „Nad Oranią” –
Aniela Kasprzyk
po. SEKRETARZ –
Agnieszka Ajchner-Olender

EDMUND WCZORAJ

EDMUND DZIŚ

ES-nagroda


Wyróżnienie

dla Edmnuda
Sumisławskiego
za postawę i
pozytywne
działania.